
Pacjenci w amerykańskich szpitalach mogą korzystać z uzupełniających usług zdrowotnych z zakresu medycyny niekonwencjonalnej, a także elementów SPA & Wellness. Urzędnicy i lekarze w USA rozumieją bowiem, że troska o zdrowie to nie tylko chirurgiczne cięcia, lecz także zapewnienie równowagi ducha i komfortu ciała.
Najnowszy raport o dodatkowych świadczeniach placówek zdrowotnych w USA opracował Samueli Institute, organizacja badająca ukierunkowanie praktyk leczniczych, oraz American Hospital Association. Z publikacji wynika, że szpitale w całym kraju reagują na zainteresowanie pacjentów oraz popyt na tzw. medycynę komplementarną i alternatywną, poza tradycyjnymi usługami.
Już ponad 42 procent amerykańskich szpitali oferuje jedno lub więcej świadczeń z zakresu medycyny alternatywnej, podczas gdy w 2007 roku było to 37 proc.
Stosowane techniki nie opierają się już wyłącznie na tradycyjnych, zachodnich naukach medycznych, ale wiążą się np. z akupunkturą, chiropraktyką, homeopatią, indywidualizowaniem diety i zmianą stylu życia, ziołolecznictwem lub masażami. Mówiąc wprost, szpitalne usługi odzwierciedlają potrzebę leczenia całej osoby, czyli jej ciała, umysłu i ducha.
- Upowszechnienie medycyny komplementarnej i alternatywnej to wynik długoletnich starań – komentuje Nancy Foster, wiceprezes ds. jakości i bezpieczeństwa pacjenta w American Hospital Association. – Szpitale wiedzą, że leczenie to nie tylko farmaceutyki i utarte procedury. Przede wszystkim chodzi o to, by wykorzystując wszystkie techniki medycyny, przywrócić pacjentowi pełnię zdrowia na ile tylko jest to możliwe.
Z kolei Sita Ananth, dyrektor ds. usług i wiedzy Instytutu Samuli, wskazuje na źródło powtarzających się próśb i sugestii pacjentów, kierowanych do zakładów opieki zdrowotnej: - Obecnie pacjenci mająznacznie lepszy dostęp do informacji na temat medycyny niż kiedyś i domagają się bardziej spersonalizowanych usług - mówi.
Oferta w zakresie Wellness kierowana jest nie tylko w stronę pacjentów, lecz także personelu. Rozpowszechnione jest poradnictwo żywieniowe, pomoc w zaprzestaniu palenia tytoniu, ćwiczenia fizyczne i cykle masaży...
Żeby nie było tak różowo, autorzy raportu wskazują też na przeszkody, jakie napotykają szpitale planujące wzbogacenie swych ofert. O co chodzi? Naturalnie o pieniądze. Na problem ograniczeń budżetowych zwraca uwagę aż 75 proc. ankietowanych szpitali w USA.
Warto jednak wspomnieć, że amerykański system opieki zdrowotnej przechodzi właśnie jedną z największych w swojej historii reform. Po zmianach ubezpieczenie medyczne ma uzyskać 30 mln obywateli, którzy dotąd nie podlegali publicznej ochronie medycznej. Realizacja założeń na kosztować 871 mld dolarów i potrwać do 2019 roku. Najogólniej pieniądze w połowie mają pochodzić z podwyższonych podatków i w połowie z oszczędności państwowego systemu zdrowotnego dla emerytów o nazwie Medicare.
TH
www.samueliinstitute.org