
Więcej słońca! Możemy tak krzyczeć chórem, zwłaszcza w styczniu, kiedy zima (nawet taka bez śniegu) zdecydowanie zaczyna nam się nudzić. Nad problemem niedoboru witaminy D, której wytwarzanie przez organizm stymulują właśnie promienie słoneczne, pochylili się ostatnio naukowcy z University of Texas Southwestern Medical Center w Dallas.
Wbrew obiegowej opinii do zapewnienia człowiekowi witaminy D nie wystarczy słońce, chociaż jest ono niezbędne, bo dopiero pod wpływem promieni w roślinach i drożdżach powstaje (uwaga na skomplikowane nazwy) ergokalcyferol (wit. D2). Z kolei cholekalcyferol (D3) zawarty jest w mięsie niektórych ryb (łosoś, dorsz, tuńczyk, śledź, makrela, sardynki, węgorz).
Aby zapobiec ewentualne niedobory witaminy D, niektóre produkty spożywcze są w nią wzbogacane. Np. w USA: mleko i jogurt, płatki śniadaniowe, sok pomarańczowy oraz margaryna. Również w Polsce ten ostatni wyrób obligatoryjnie wzbogacany jest w witaminę D, podobnie jak w witaminę A.
A co może powodować brak „słonecznej witaminy”? Może mieć związek z wyższym ryzykiem depresji. „Wyniki naszych badań sugerują, że ocenianie poziomu witaminy D w organizmie pacjentów z depresją - i prawdopodobnie badanie pod kątem depresji osób z niskim poziomem tej witaminy - może być zasadne” - napisał współautor badań dr E. Sherwood Brown z ośrodka badawczego w Dallas. Psychiatra zaznacza zarazem, że naukowcy nie mają na razie wystarczająco dużo informacji, by rekomendować stosowanie suplementów z witaminą D w ramach prewencji depresji.
Warto przypomnieć, że zbyt niski poziom witaminy D w organizmie powiązano już wcześniej z wieloma problemami zdrowotnymi - od chorób układu sercowo-naczyniowego, przez choroby autoimmunologiczne, choroby zakaźne, osteoporozę, otyłość i cukrzycę, niektóre nowotwory, po schorzenia neurologiczne, jak alzheimer czy parkinson. Dotychczasowe badania nie dały natomiast jednoznacznej odpowiedzi na temat związku niedoborów witaminy D z ryzykiem depresji.
Specjaliści z Univeristy of Texas Southwestern Medical Center w Dallas przeanalizowali dane dotyczące blisko 12,6 tys. osób, które zostały zebrane przez naukowców z Cooper Institute (Dallas). Okazało się, że osoby mające wyższy poziom witaminy D w organizmie znacznie rzadziej miały objawy depresji. Niższe ryzyko było szczególnie widoczne wśród tych badanych, którzy cierpieli na depresję w przeszłości.
Tymczasem niski poziom witaminy D miał związek z aktualnym występowaniem objawów depresji, zwłaszcza u osób z historią tej choroby. Właśnie Dlatego autorzy pracy oceniają, że u pacjentów podstawowej opieki zdrowotnej, którzy w przeszłości cierpieli na depresję należy rozważyć oznaczenie poziomu witaminy D.
W ocenie dr. Browna, witamina D może wpływać m.in. na funkcjonowanie neuroprzekaźników, tj. związków chemicznych regulujących pracę mózgu i w ten sposób przyczyniać się do zmniejszenia ryzyka depresji. Chociaż jednak ostatnio pojawia się coraz więcej doniesień na temat powszechnego występowania niedoborów witaminy D, zwłaszcza wśród mieszkańców umiarkowanych i podbiegunowych szerokości geograficznych (na obu półkulach), to suplementy, które ją zawierają najlepiej zażywać po konsultacji z lekarzem.
Zanim w oczekiwaniu na naturalne promienie słońca wszyscy rzucimy się do solariów, których – jak wiadomo – także nie można nadużywać, przypomnijmy, czym grozi nadmiar witaminy D... Mogą to być nudności, brak apetytu, zaparcia i osłabienie, a także łatwe męczenie się oraz nadmierne pragnienie. W poszukiwaniu dobrego samopoczucia zachowujmy równowagę.
TH
www.utsouthwestern.edu